2026-11-03
Wyobraź sobie pierwszą naprawdę mroźną noc tej jesieni. Parking pod blokiem, szron na szybach, cisza. Przy kole czyjegoś auta, które jeszcze trochę grzeje, kot zwinięty w ciasny kłębek. Nikt go nie zawoła na kolację przy kaloryferze. On nie ma kaloryfera.
A potem przychodzi druga noc. I trzecia. I tak aż do marca.
Jest sposób, który powinna znać każda osoba, która choć raz zostawiła miskę na klatce schodowej: domek na zimę dla kota wolno żyjącego, zrobiony samodzielnie ze skrzynek po owocach i styropianu. Projekt wyszedł spod ręki Fundacji Czarna Owca Pana Kota, a jej instrukcja w formie planszy leży na stronie fundacji, w materiałach do pobrania, od 2016 roku.
Dziesięć lat. Dziesięć zim. I wciąż są podwórka, na których kot śpi pod samochodem.
Internet potrafi w jeden wieczór rozpętać wojnę o kolor kociej miski, a instrukcja, która może uratować kota przed mrozem, od dekady spokojnie czeka w plikach do pobrania.
Po jednej stronie stoi karmicielka. Ta, która w listopadowy wieczór zamiast serialu ma na balkonie stertę skrzynek, kawałki styropianu i rolkę taśmy. Ta, którą sąsiedzi nazywają „tą od kotów", jakby to była obelga. To nie jest obelga. To jest tytuł.
Po drugiej stronie stoi postawa, którą zna każda z nas. „To tylko dachowiec, przecież sobie radzi". „Koty zawsze żyły na dworze". Wzruszenie ramion jako światopogląd.
Z tą postawą nie dyskutujemy. Kot zostawiony sam sobie na mrozie, bo komuś się nie chciało, to nie jest kwestia gustu.
Ciekawiej robi się w obozie tych, którym się chce. Tu są dwie szkoły i każda nosi swoją dumę jak order.
Pierwsza mówi: zrobiłam to z tego, co inni wyrzucili na śmietnik, własnymi rękami, za zero złotych, i ten domek jest mój do ostatniej zszywki.
Druga mówi: kot nie poczeka na mój wolny weekend, mróz nie umawia się na termin, kupuję gotowy i jutro rano stoi na podwórku.
Jedna i druga w tym tygodniu będzie na podwórku, a nie na kanapie.
Pobierz oryginalną planszę fundacji. Znajdziesz ją na stronie Fundacji Czarna Owca Pana Kota, w materiałach do pobrania. Wymiary i kolejność bierz stamtąd, a nie z pamięci koleżanki z grupy.
Zbierz skrzynki po owocach. Zapytaj w warzywniaku albo na targu. Często wystarczy jedno zdanie przy kasie.
Zdobądź płyty styropianu. Resztki po remoncie u sąsiada, w piwnicy, w ogłoszeniach. Skrzynki i styropian to cała lista zakupów, której wcale nie musisz kupować.
Zanim kot się wprowadzi, pokaż projekt weterynarzowi. Zapytaj wprost, czy styropian w takiej postaci jest bezpieczny dla zwierzęcia, które może zacząć go skubać. To pytanie do lekarza, nie do komentarzy pod postem.
Złóż domek dokładnie według planszy. Bez improwizacji w stylu „dołożę jeszcze to, będzie cieplej".
Dogadaj miejsce z zarządcą budynku albo właścicielem terenu. Domek postawiony w zgodzie z sąsiadami ma większą szansę dotrwać do wiosny.
Postaw go przed mrozami. Nie po pierwszym śniegu. Przed.
Zaglądaj po każdej śnieżycy. Sprawdź, czy wejścia nie zasypało i czy domek stoi tam, gdzie go zostawiłaś.
Domek ze skrzynek kosztuje głównie jeden wieczór. Jeden wieczór kontra cała zima kogoś, kto nie ma się gdzie schować. Ta matematyka jest prosta, a w grudniu liczy się tylko to, czy na podwórku stoi coś z dachem i ścianami, a nie same dobre chęci.
Dla obozu „przecież sobie radzi" mamy tylko jedno pytanie: jak wyglądałby twój styczeń pod samochodem?
Plakat-instrukcja Fundacji Czarna Owca Pana Kota z 29 lutego 2016 roku, plik „CzOPK-PlakatInstukcja-20160229", leży na stronie fundacji. Skrzynki czekają w warzywniaku. A ty na co czekasz?